Sunday, 26 January 2014

Smutny wpis

Miało być na dobry start w nowy rok... ale tak jak i chyba tło nowe bloga, tak i nasz start będzie bardzo szary i ponury, przynajmniej na początku.

Nie układa nam się z Zosinym tatą zupełnie. To tak czasem chyba jest, że wciąż można kogoś kochać ale można nie potrafić z nim szczęśliwie być w związku. I to dobija jeszcze bardziej.

Na razie ja tu w Polsce, mąż w UK, spłaca biedak za nas różne kredyty i próbuje wyjść dla nas na prostą. Tęsknimy mocno, ale jednocześnie bardzo cierpimy świadomi jak bardzo oddaliliśmy się od siebie w naszym małym świecie.

Chciałabym wyć przez megafon, że TAK, że KOCHAM i że przecież wszystko się JAKOŚ UŁOŻY!! ale to 'jakoś' nie jest tak łatwo odnależć gdy każdy gest i każde słowo i każde spojrzenie to tęsknota za tym co było i możliwe, że już nigdy nie powróci?



26 comments:

  1. Aga myślę o Was! Nie wiem co jeszcze mogę napisać :(

    ReplyDelete
  2. Wierzę, że wszystko się ułoży :* jak będziesz chciała to pisz !

    ReplyDelete
  3. Kochana, mocno trzymam kciuki, żeby się u Was ułożyło :*

    ReplyDelete
  4. My też miewamy trudne chwile, odkad jest Toto to zdecydowanie czesciej, niestety...
    Tą piosenkę kiedyś wysłałam mojemu J na maila. Uwielbiam ten tekst.

    Głowa do góry, wszystko sie pouklada, przeciez oboje tego chcecie.
    trzymam kciuki

    ReplyDelete
  5. moja córka ma już 5 lat (razem jesteśmy 13 lat) i bywały okresy po jej urodzeniu, że było idealnie, pięknie itd i takie, że myślałam:" o Boże! co teraz? mamy dziecko, jak my to ułożymy (po rozstaniu), żeby jej było dobrze? daj Wam szansę, może się jeszcze ułoży. dziecko to duża próba dla związku. ps. my mamy jeszcze półrocznego synka i jak to w życiu, raz lepiej, raz gorzej, ale staramy się, bo się kochamy .piosenka smutna, ale taka prawdziwa...

    ReplyDelete
  6. wiem jak to jest być z mężem w oddali rok dwa ile można ale wiem że dacie sobie rade bo takie trudne chwile dają jeszcze więcej siły wzmacnia miłość chociaż czasami tego nie widać.

    ReplyDelete
  7. w każdym związku/ małżeństwie są lepsze i gorsze chwile. niestety czasami dzieci oddalają zamiast zbliżać, ale jak się przetrwa ten zły okres później może być tylko lepiej.
    głowa do góry.
    może właśnie taka rozłąka dobrze Wam zrobi.
    śle pozytywną energię i moc buziaków.

    ReplyDelete
  8. Oj, niefajnie się u was dzieje... ale dobrze, że chcesz walczyć, że masz świadomość, że trzeba i że samo się nie naprawi. Trzymam za was kciuki! ;*

    ReplyDelete
  9. będzie dobrze, my też sami w Pl a mąż za granicą

    ReplyDelete
    Replies
    1. To nie jest tak ze my tu a mąż za granicą aby zarobić. To raczej tak ze myśmy już wróciły a on wrócić nie możę dopoki finanse nie wyjdą na prostą. Na życie on tam a ja tu z dzieckiem nigdy bym sie nie zgodziła ogólnie.

      Delete
    2. Ja również nigdy bym się nie zgodziła na oddzielne życie. Tymbardziej z dzieckiem. Dasz radę, rozłąkę przetrwacie obie, na pewno niedługo się zobaczycie a czas spędzony osobno może uświadomi Wam i przypomni jak bardzo się kochacie i że warto
      MIMO WSZYSTKO:)

      Czy Wy teraz chcecie na stałe w pl zostać?

      Delete
  10. KOchana jak to smutno brzmi. Troche rozumiem, jednak wierze i życze mocno aby się to wszystko tak posklejało, żeby było tak jak sobie tego życzysz. !

    ReplyDelete
  11. Chyba ciężko żyć oddzielnie :| Nie myślałaś aby jechać do niego i tam próbować układać Wasze życie? Każde małżeństwo ma chyba czasem gorsze momenty - ale gdy uda się je zwalczyć to wtedy związek staje się jeszcze mocniejszy... Trzymam kciuki aby Wam się udało!

    ReplyDelete
  12. Musisz być silna i walczyć o Wasze szczęście! Macie śliczną córeczkę i właśnie dla niej warto się starać.
    Trzymam mocno kciuki za Was!

    ReplyDelete
  13. Bardzo smutne wiadomosci prekazujesz.... przykro mi i cholernie mocno Cie przytulam....
    Chyba wiekszosc zwiazkow po narodianch dziecka przechodzi kryzys.... i my taki mielismy, ale jakos sie to wszystko ulozylo na nowo. My musielismy przywyknac do zmian. Nie bylo to latwe, ale krok po kroku nam sie udalo.
    Niestety emigracja nie pomaga w takich ciezkich czasach- po klotniach nie ma gdzie pojsc, wyjechac na troche czy po prostu trzasnac drzwiami. Czlowiek zaczyna dusic sie w takiej atmosferze i w pewnym momencie nie wytrzymuje, bo po prostu za duzo tego bylo.... Mam nadzieje, ze w PL troche odetchniesz, odzyjesz, nabierzesz sily by walczyc, bo jest Kochana o co! O wspaniale dziecinstwo dla Zosi i Wasza wspolna przyszlosc. Sa kompromisy, ale do tego potrzeba Was dwojga. Pamietaj, ze wszystkiego nie da sie zmienic, ale warto czasami zycie zaakceptowac takim jakie jest. Nie jest fatwo zmieniac zycie z finansowym ogonem, ale zycze Waszej trojce aby jak najszybciej on zniknal, a Wy znowu tworzyli rodzine.
    Sciskam! Kamila

    ReplyDelete
  14. Rozumiem cię.. też tak mam mój akurat jest w Niemczech.. Ale jak nie ma szans na normalne życie w Pl to trzeba coś poświęcić.. My narazie tęsknimy ciężko jest ale mamy co dzień skypa a jak już mąż przyjedzie do nas staramy się wykorzystać czas jak najlepiej... Nic na siłę bo cza jak najszybciej spłacić kredyt lepiej powoli a resztę wykorzystać na swoje przyjemności np. przejazdy.. Oboje wiemy na co się pchaliśmy trzeba tylko wytrzymać w postanowieniu...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Trzymajcie się dziewczyny dacie rade..

      Delete
  15. Faktycznie smutny wpis, niby wiele nie napisałaś a dało się wyczuć, nie wiem - bezradność?

    Wiem, że ciężko w to uwierzyć, ale jakoś się wszystko ułoży, życzę Ci tego bardzo i wierzę, że dasz radę przetrwać ciężki okres :)

    ReplyDelete
  16. Trzymam kciuki, tulę i mocno trzymam kciuki żeby wszystko się jak najszybciej ułożyło.I gorąco kibicuję.

    ReplyDelete
  17. Kochana, dawno nie zaglądałam, i rzeczywiście smutno tym razem, ale trzymam kciuki, i wierze, że dacie radę. Ściskam bardzo mocno.

    ReplyDelete
  18. Trzymam mocno kciuki za Was i tulę, tulę bardzo mocno. Walczcie, walczcie ile sił bo warto. Trzeba próbować!

    ReplyDelete
  19. Trzymam kciuki mocno za Was :*
    Trzeba walczyć, bo warto i uwierz mi, że to nie są puste słowa, bo dwa lata temu przechodziliśmy podobną sytuację...Ściskam z całych sił!!!!!

    ReplyDelete