Friday, 26 October 2012

Karmić czy nie karmić


Wiele już razy natknęłam się na rozmowy forumowiczek internetowych na temat karmienia niemowlaków warzywami i jak ważne jest aby nie były to warzywa zwykle z supermarektu, a jedynie takie które teściowa, bratowa, ciocia, mama itd uprawiają u siebie w ogródku. A w efekcie dzieci karmione są jedynie warzywami sezonowymi bądź takimi ogródkowymi zamrożonymi na okres zimy. I BROŃ BOŻE nie karmić dzieci zwykłymi pakowanymi warzywami.
Na początku myślałam, że chodzi o smak - takie szklarniowe rzeczywiście są bardzo bezsmakowe, oczywiście rozumiem też, że w związku z tym jak są uprawiane nie mają też tyle właściwości odżywczych. Potem pomyślałam też, że mogą być specjalnie czymś pryskane i to też pewnie jest szkodliwe. Jednak w miare czytania coraz bardziej miałam wrażenie jakby dziewczyny ostrzegając się nawzajem przed sklepowymi warzywami pisały co najmniej o skażonych nuklearnych odpadach, które w sposób trwały i straszliwy zaszkodzą niemowlakowi.
Zapytałam więc naszej health visitor przy okazi spotkania jakie mam kupować warzywa i skąd je brać, żeby dziecko było zdrowe. Troche zdziwiona, kobieta popatrzyła na mnie i powiedziała, że kupować mogę wszędzie tylko oczywiście muszę dobrze umyć/wyparzyć przed starciem surowych.
I tu nasuwa mi sie pytanie, czym w takim razie karmić? Znając bezproblemowe podejście anglików do wszystkiego domyślam się, że tutejsze matki nawet nie zastanawiają się skąd pochodzą podawane dzieciom warzywa, bądz po prostu siegają po słoiczki, z drugiej strony znając znów zamartwiającą się wszystkim naturę rodaków (i tu sama się pod tym podpisuję) boję się, żeby nie popaść w przesadę.
Poradźcie mamy jak wy robicie? Mam w naszym miasteczku malutki sklepik z warzywami skąd mogę marchewki "brudne", prosto z ziemii kupić i piękne "brudne" ziemiste ziemniaki (kto mieszka w Angli i doświadcza tylko pięknych umytych warzyw bedzie wiedział o czym mówię) i planuję właśnie tam zaopatrywać się w produkty.

A dzisiaj wielki dzień, Zosia pierwszy raz miała spotkanie z miseczką i łyżeczką:) dziś na menu kleik ryżowy, mocno rozrobiony z moim mlekiem żeby gładko weszło do malutkiego żołądeczka. Szoku wielkiego nie było, troche krzywienia się owszem, ale z 8 malutkich łyżeczek zniknęło w malutkich usteczkach aby po chwili pojawić się na brodzie nosie i policzkach ale mama dała radę :) na koniec Zośka porwała łyżeczkę i trochę się nad nią pastwiła po czym posłała uroczy uśmiech i wystawiła język na koniec posiłku. Po paru dniach wprowadzamy warzywa i dlatego stąd mój powyższy post.



33 comments:

  1. Po pierwsze gratuluje pierwszego stalego posilku!!!
    Po drugie...warzywa. Ja kupowalam organic warzywa z marketu, czasami w warzywnym- choc szczerze mowiac rzadziej sie to zdarzalo. Teraz gdy Mikolaj je z nami obiady gotuje z najzwyklejszych warzyw.
    Buzia!

    ReplyDelete
  2. sama czytam i czytam na ten temat. Lekarz pediatra zalecił mi najpierw warzywa z owocami ze słoiczka, a potem dopiero kaszkę z mlekiem, potem koleżanka mi poleciła, aby najpierw dać ugotowanego ziemniaczka lub marchewkę a dopiero wprowadzać owoce. Kręćka można dostać!:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. no własnie, ja kaszki jeszcze nie daje tylko kleik ryzowy dzis spróbowałam rozmieszane z moim mlekiem z piersi, bo taki sam smak, bardziej chodzi mi o to zeby sie dziecko do łyżeczki przyzwyczaiło, bo z glodu jeszcze mi sie nei budzi w nocy i najada sie mleczkiem z butelki. Ale za pare dni wprowadzam na stówe marchewkę a potem ziemniaczka itd, owoców pierwsyzch nie chce dawać bo coś czytałam, że mogą bardziej dzieciom niż warzywka zasmakować na początku i potem możę byc problem ,ale co dziecko to inne odkrycie, wydaje mi sie ze wszystko to jest sprawa indywidualna. Jeżeli Zoska nie bedzie chciała jeść normalnych rzeczy to poczekam i za miesiąc znów spróbuje, dostaje mleka z piersi więc się nie martwię o wartości odżywcze.

      Delete
    2. Ja też zaczęłam z warzywami i jak chciałam podać owoce to Antek góra 20ml zjada :/ cokolwiek próbujemy

      Delete
    3. owoców czy warzyw zjada tearz mniej?

      Delete
    4. Owoców ze 20ml nadal zjada:( a warzyw tzn obiadków jak jadł jeszcze słoiczki do 5m-ca gdzie jest gładka konsystencja z kaszką manną rozrobione to wcinał i 100 czy 140ml teraz jak je po 6 gdzie są grudki/kawałki ryżu itp to zje góra 80ml i to rzadko zazwyczaj po 40ml i muszę nieźle Go bajerować żeby to zjadł. Mam nadzieję że to przejściowe

      Delete
    5. Oj to karmienie... ledwo co pokonałam problemy z karmieniem mleka i Zośka już nie stroi fochów to pewnie zaczną się przygody z karmieniem łyżeczką. Coś mi się widzi ze moja taki niejadek będzie, ale za wcześnie zeby prorokować

      Delete
  3. Gratulacje dla Zosi i dzielnej mamy:) Rozszerzanie diety to niezły stres. Przynajmniej dla mnie, do tej pory daję tylko słoiczkowe z małym wyjątkiem -3razy dałam marchew z ziemniakiem z ogródka sąsiadki jak miała... Moje koleżanki kupują "na targu" ale kto wie tak naprawdę skąd te warzywa są.. może nie warto aż tak bardzo się przejmować.. cały czas sobie obiecuję zacząć gotować i jakoś się zebrać nie mogę :)

    ReplyDelete
  4. ja małej podaję tylko słoiczki bo nie mam skąd brać owoców i warzyw sprawdzonych
    i lekarz mój powiedział, że słoiczki to mniejsze zło niż takie kupione warzywko czy owoc i pryskane dodatkowo...
    mam pod blokiem targ i co z tego jak i tak wszystko jest nawożone chemią bo nie od chłopka tylko z Broniszy...
    na razie słoiczki zostają zobaczymy jak będzie starsza

    ReplyDelete
    Replies
    1. A nie wiem dlaczego wciąż tego nie kumam, bo mam wrażenie ze jak sie warzywa ugotuje czy na parze przygotuje to przecież wszelkie szkodliwe chemikalia i tak znikną, jeżeli rzeczywiście jakieś są, bardziej bałabym się słoiczków - przecież warzywa w tych słoiczkach muszą być jakoś obrabiane chemicznie żeby w tych słoiczkach na półkach (bo w lodówce to inna sprawa) się tyle trzymać, a może za mało wiem i głupoty gadam ale taka moja intuicja.

      Delete
    2. Aga nie wiem powiem Ci szczerze jak to jest ;)
      ja trochę też z wygody podaje słoiczki
      u nas jest wielki sukces bo zaczęła mi jeść warzywa

      Delete
  5. To ja postaram Ci sie wytlumaczyc :)
    Kiedys, na samaym poczatku podawania Mikolajowi stalych posilkow, kupilam marchewke dla niego (ta organic) i dla nas (najnormalniejsza w swiecie). Obie trzymalam w lodowce.
    Pojechalismy do Pl na dwa tygodnie. P o powrocie, ta nasza zwykla byla calusienka pokryta w puszku, a Mikolaja wciaz twarda i pieknego pomaranczowego koloru.
    Wydaje mi sie, ze te zwykle naworzone sa dosc mocno...

    ReplyDelete
    Replies
    1. I dodam jeszcze, ze bardzo dziwi mnie czasami postawa specjalistow od karmienia... J. siostra jest dietetyczka, bardzo chwalila to, ze gotujemy Mlodemu. Teraz sama jest w ciazy, na pytanie czy bedzie gotowala swojemu brzdacowi odpowiedziala, ze nie, ze bedzie podawala sloiczki, bo to "pewne jedzenie".
      Mysle, ze problemem w pl jest w dostep do ekologicznych warzyw.
      W uk masz sprawe bardzo ulatwiona!

      Delete
    2. Hm... a ja zawsze chwaliłam Polskie warzywa;)ale to fakt ze tu na wyciągnięcie ręki wszystko jest organic, i takie warzywa na początek będziemy kupować, dzięki za powyższy przykład, mnie to po prostu troche przytłacza, nie tylko tyle informacji ale też to że ludzie za bardzo może się martwią na zapas.

      Delete
    3. zizi a ja nie rozumiem, przecież jeżeli ta organic marchewka tyle przetrwała, to chyba raczej z tą marchewką jest coś nie tak, tzn, nie zepsuła się czyli jakaś sztuczna??? tak jak z mlekiem krowim z tego prawdziwego zrobisz maślankę z tego sklepowego to stoi stoi i nic

      Delete
  6. Witaj :)
    moja córcia ma pół roku i na początku dawałam słoiczki, bo nie opłacało mi się gotować, gdy mała zjadała 2 łyżki i koniec. Teraz trochę słoiczków, a trochę normalnych warzyw, staram się dawać swojskie - marchewki, pietruszki, buraki, seler mam z własnej uprawy, ale np. dynię dzis kupiłam w Biedronie :) uważam, ze po gotowaniu/pieczeniu będzie ok :)
    pozdrawiam, iskierka-mili.blogspot.com

    ReplyDelete
  7. Nie mam dostępu do ekologicznych warzyw, więc podaję mojemu Maluchowi dania ze słoików.

    ReplyDelete
  8. nie mam dostępu do ekologicznych warzyw i owoców, więc podaję to co oferuje mi rynek. nic na to nie poradę.
    lepsze to niż nic, prawda?

    ReplyDelete
  9. No cóż, u nas dostępu do eko-warzyw nie ma, nikt nic nie hoduje, a jedyne swojskie warzywa jakie mozemy dostać są wa wiejskim targu w miejscowości wypoczynkowej gdzie mamy domek letniskowy... czyli dostępne kilka miesięcy w roku. Młodej mam zamiar dawać słoiczki i zwykłe warzywa z supermarketu... jakoś nie mam przed nimi uprzedzeń, nie będę jej pod kloszem chowała, w końcu skazana jest na takie a nie inne jedzenie, mieszkamy w mieście... Nic jej nie będzie, lepsze to niż nic ;)

    ReplyDelete
  10. Gratulujemy pierwszego stałego posiłku:))

    Adriankowi kupowaliśmy organiczne warzywa, ale nie wszystkie, bo nie było takiej możliwości, pierwsze jabłuszka sama blenderowałam, a potem kupowałam musy owocowe Cow&Gate(w UK chyba też jest ta firma). A jak zaczął ząbkować i pluć moimi obiadkami, to na ten czas dostawał słoiczki ;)

    Sama pewnie z czasem dojdziesz jaka opcja jest dla Ciebie i przede wszystkim Zosi najlepsza :)

    ReplyDelete
  11. Ja od początku karmiłam słoikami i zwykłymi owocami i warzywami. Nigdy nie cudowałam ;-) I nigdy nie mieliśmy żadnych problemów - ani z brzuszkiem ani z alergią.

    ReplyDelete
  12. Chyba trzeba po prostu znaleźć złoty środek czyli na początku podawać bio a potem takie jak Wy jadacie.

    ReplyDelete
  13. Ja przez pierwsze 2 tyg. podawałam słoiczki,a potem kupowałam warzywa w markecie...i nie mamy żadnych problemów z brzuszkiem czy wysypką. Aguś ja osobiście uważam, że nie ma co z tym przesadzać.

    ReplyDelete
  14. Słoiczki są ok. Na prawdę to wszystko co do nich idzie jest poddane dużej kontroli. Te wszystkie normy, które Producent przynajmniej w Polsce musi spełniać są zabujcze. System HCCP itd. Dlatego ja nie boję się podawać słoiczków.
    Ostatnio u Nas na tapecie jest brokuł- taki zwykły z targu, podaję ociupinkę i tak zwiększam co dnia. Ziemniak powodował ból brzuszka, marchew zresztą też. Podaję też jabłuszko jest delikatne dla małego brzuszka i uławta trawienie.

    ReplyDelete
  15. Och ile jeszcze przede mną :)

    ReplyDelete
  16. u mnie było z pierwszym tak dawałam normalne z supermarketu myte dokładnie potem gotowane lecz mojemu dziecku nie smakowało wiec trzeba było sloiczkowo oj jak mu smakowało aż przyszedł taki dzień kiedy dałam mu nie sloiczkowe i mu zasmakowało

    ReplyDelete
  17. Słodka dziewczynka :)
    moja córcia zaczęła być dokarmiana zupkami ze słoiczków na początek (w piątym mscu), jak już troszkę się przyzwyczaiła zaczęłam jej dawać na zmianę gotowane obiadki i tak do teraz.
    Pozdrawiam :)

    ReplyDelete