Monday, 26 November 2012

Pierwsze próby


Wiem, że wielu już z równieśników Zosi zgrabnie porusza się po całym domu, Zośka natomiast jeszcze do mobilnych nie należy. Ale dziś podjęła pierwsze próby raczkowania. Podnosi na wyprostowanych rączkach tułów i ugina nóżki i podnosi pupę, efekt... przesuwa się w tył zamiastw przód. Przesłodki widok!! Może będziemy raczkować do świąt???

15 comments:

  1. Zobaczysz, że córa może Cię jeszcze bardziej zaskoczyć. Od pełzanio-raczkowania do chodzenia to już kilka tygodni zaledwie. :)

    ReplyDelete
  2. do swiat to moze juz nawet staniecie na nozkach! :)

    ReplyDelete
  3. Aga myślę, że nie może, a na pewno:)

    ReplyDelete
  4. spokojnie, moja E zaczęła raczkować jak miała 9 m-cy :) macie czas :)

    ReplyDelete
  5. Oskar zaczął raczkować jak miał 11 miesięcy wcześniej pełzał i dobrze mu z tym było:)
    Ale do tyłu nie raczkował to musi być fajny widok!

    ReplyDelete
  6. Kochana do świąt to Mała będzie śmigać jak szalona :-))) Gratuluje pierwszych mobilnych prób :-))

    ReplyDelete
  7. Super nowina:)
    Zgadzam się z Karlitą - do świąt to będziecie pomykać, że hoho

    ReplyDelete
  8. super:) Aga moja tez najpierw do tyłu a potem gadający Kubuś Puchatek objawił się daleko z przodu i poszło! teraz to już zleci także szykuj się na mocny aerobik,ja za moją czasem już nie nadążam bo do wszystkiego się rwie.Najbardziej kusi ją szydełkowa serweta zwisająca ze stolika;)

    ReplyDelete
  9. Super:)Moja porusza się do przodu podnosząc pupę i opierając się na twarzy, brodzie, oczach i tak przekomicznie sunie do przodu.
    Na moim blogu opisałam pod Twoim komentarzem jak usypiam Małą, będę wdzięczna za rady, może coś Ci się nasunie.

    ReplyDelete
  10. ekstra już niedługo będzie chodzić :)

    ReplyDelete
  11. Do tyłu? Żałuje bo E. ominął ten etap i nie mogłam zobaczyć jak to się dzieje, ze mały człowiek się porusza do tyłu.
    Swoją drogą to ciężkie jest życie matuli mobilnego dziecka. Zobaczysz! Oczy w koło głowy trzeba mieć. Eryk staje już przy meblach wiec trzeba ciągle przy nim być i asekurować. A przecież blogi same się nie przeczytają ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Haha fakt fakt! No mam jeszcze ten komfort, ze gdzie usadzę Zosię tam zwykle ją znajduję, choc teraz przemieszcza się w obrębie dywanu który mamy na srodku pokoju rozłożony ale raczej jeszcze nie ma na tyle siły zeby gdzies dalej przejsc i tak mam czas zeby z nią zjesc obiad, upiec ciasto czy ugotowac obiad, naprawde nie narzekam:) pozdrowienia dla Erysia

      Delete
  12. Gratulacje. Postepy dzieci ciesza najbardziej. Trzeba bedzie sie na Swieta uzbroic w cierpliwosc, bo jak zabierze sie za dekoracje na hoince, to nic z nich nie zostanie. Trzeba bedzie miec oczy w kolo glowy. Pozdrawiam serdecznie

    ReplyDelete