Saturday, 19 January 2013

Otulanie niemowlaka - przespane noce i mniej płaczu


Kto czyta na pewno niejednokrotnie zetknął się u mnie na blogu z terminem kocyka-otulacza.
Już od trzeciego tygodnia życia Zośka w nim spała, we wczesnych blogowych wpisach również króluje w otulaczku : KLIK. Chciałam od dłuższego czasu napisać tą notkę, bo nam poniekąd dotychczas otulanie Zośki do snu ratowało życie, więc chcę się dzielić ze światem tym cudownym sposobem.

A tak na serio to co to jest, skąd się u nas wzięło i jak się sprawdziło.

Nie będę pisać postów naukowych choć troszkę na ten temat poczytałam, zainteresowanych odsyłam do Wikipedii. Generalnie idea otulania noworodków sięga zamierzchłych czasów, kiedy to dzieciaczki owijane były w kilka warstw kocyków, ciasno związywane (zwykle jakimiś sznurkami) aby w takim tobołku/beciku sobie smacznie spać. Ma to odniesienie do środowiska w którym spędziły 9 miesięcy - brzuszka matki, w którym zwłaszcza w ostatnim etapie ciąży miejsca było niewiele a dziecko otulone było ciasno pęcherzem płodowym. Noworodek, który nie ma jeszcze zupełnie kontroli nad swoimi kończynami, przychodząc na zupełnie nowy nieznany mu świat, pełen dziwnych odgłosów i świateł, kojarzy ciasność owijania jako coś znajomego i uspakajającego. (podobnie jak odruch ssania)
Wiele kultur od pokoleń praktykowało taką formę usypiania dzieci a i ostatnio ciasne owijanie wróciło do łask w krajach rozwiniętych.
Obecnie można kupić na rynku różnego rodzaju cudaśne kocyki, dzięki czemu owijanie nie jest skomplikowane i nie zajmuje wiele czasu. Tradycyjne owijanie cieńkim kocykiem według mnie sprawdza się tylko w pierwszych dwóch trzech tygodniach, później człowiek musi się nieźle namęczyć tylko po to by chwile potem gwałtowne ruchy rączek rozwiazały misterne wiązania:).

Myśmy otulali Zosię w dokładnie ten kocyk:



Potem zakupiliśmy dodatkowe wersje kolorystyczne. Kocyki te ( jak i wiele pokrewnych produktów innych firm) można zakupić w rozmiarach odpowiadających miesiącom życia dziecka, czyli 0-3,  3-6, 6-9 bądź kupić taki który odpowiada wadze dziecka. Tu sposób zawinięcia:




Kocyk taki kupiłam zupełnie przypadkiem i nie mogę nadziwić się, że taki dobry był to wybór. Jako zupełnie zielona przyszła mama, próbowałam ogarnąć spis rzeczy do szpitala i w oko wpadł mi 'swaddle blanket' (w angielskim rozumieniu coś w stylu cieńkiego kocyka). I zamiast po prostu zadowolić się dużą ilością cieńkich milutkich kocyków jakie mama mi wysłała, wzięłam sobie pojęcie 'swaddle' - otulania bardzo do serca i zakupiłam na ebayu właśnie takie cudo jak powyżej.

W szpitalu jeszcze będąc położne sprawie owinęły pare razy Zosię w tradycyjne "dziurkowane" kocyki ( maj - ciepło wtedy było) i myśmy również starali się ten sposób skopiować w domu. Szybko jednak okazało się, że malutkie rączki łatwo się z tego wyplątują a upał zmusił nas do kładzenia Zosi spać tylko w samych bodziakach. Problem zaczał się w jej 3 tygodniu życia, kiedy nagle usypianie małej stało się nie lada wyzwaniem a smoczek nie zawsze wystarczał. Wtedy pierwszy raz użyłam Swaddle Me kocyka i został z nami do dzisiaj.
Tylko, żeby nie było - kocyk nie zrobi wszystkiego za nas i nie sprawi, że nagle dziecko samo nauczy się spać. Usypiać dalej trzeba było, ale Zośka przestała się tak szybciutko wybudzać. Jak wiadomo odruch moro jest bardzo silny u tak malutkich dzieci, niemowlaki nieraz wybudzają się przez własne rączki/nóżki - otulanie temu zapobiega. Przebodźcowane maluchy, zwykle w panice machające gwałtownie kończynami o wiele szybciej uspokoją się gdy będą otulone. Dzieciaczki, które może włąsnie uczą się przewracać na brzuszek ale nie lubią na nim spać nie będą się w nocy wybudzać, bo otulone będą słodko spały na pleckach. Niemowlęta śpiące ze smoczkiem nie będą smoczka z buzi wyciągać i wybudzać się przed zaśnięciem.
Nigdy nie uważałam, że ciasne otulanie może ograniczać nasze dziecko. Przy każdym razie gdy kładliśmy Zosię na drzemki i jako jeden z drzemkowych rytuałów służyło nam owijanie kocykiem widzieliśmy wręcz wdzięczność w jej oczach. Nigdy nam się nie wyrywała ani nie popłakiwała. Otulona ucałowana w czółko zasypiała sobie smacznie i potrafiła już w wieku 4 miesięcy przejść w następny cykl snu, czyli spać dłużej niż przysłowiowe 40min w dzień i przesypiać dosłownie juz całe nocki. Widzieliśmy jak bardzo lubi spać w swoim ciasnym kokonie.

Z naukowych faktów nowoczesne badania potwierdzają zależność między zmniejszonym ryzykiem śmierci łóżeczkowej a otulaniem (dziecko śpi na pleckach, dziecko nie ma jak rączkami wepchnąć sobie np kocyka do buzi itd), obalają również mit o tym, że dzieci otulane do snu później rozwijają się fizycznie od reszty rówieśników. Uwaga rodziców powinna być natomaist przykłuta do faktu, że niewłaściwe otulanie (zbyt ciasne otulanie nóżek i niepotrzebne ich prostowanie) może zakończyć się dysplazją bioderek, ale o tym można poczytać sobie już w wybranych źródłach.

Powyższy post pisałam ponad miesiąc temu, dopiero teraz publikuję. Wtedy jeszcze używaliśmy naszego otulacza na drzemki, ale już nie w nocy. Pamiętam, że gdzieś około 5 miesiąca życia Zośki, wiele czytałam na temat otulania dzieci do snu i zauważyłam, że większość rodziców radziła zaprzestania tego 'przyzwyczajenia' im szybciej się da - około 3 miesiąca życia dziecka, gdy odruch moro słabnie. Większość z nich bała się, że przyzwyczajenie to ciężko będzie przełamać oraz spowolnionego PONOĆ rozwoju fizycznego dziecka. Podobne to troszke do karmienia piersią. Jeżeli dziecku z tym dobrze, rodzicom dobrze, to dlaczego przestawać? Myśmy nie przestali, ja stwierdziłam, że dziecko samo nam da znać, kiedy potrafi już spać bez swojego kocyka i zamawiałam coraz to większe rozmiary otulacza. I tak w grudniu odzwyczaiłyśmy się same od otulania w nocy a od dwóch tygodni śpi swobodnie też już podczas drzemek. Bez płaczu, bez krzyku, bez tragedii.... po prostu naturalnie i pięknie.

Polecam!





14 comments:

  1. ponoć nawet do 6 m-ca życia działa to uspokajająco na dziecko, czuje się jak w brzuchu matki, gdzie było ciasno.
    skoro pomaga, to dlaczego nie.
    nasza E nie chciała tak spać, jakoś zawsze się wyswobodziła, choć tak profesjonalnego kocyka nie mieliśmy.

    ReplyDelete
  2. Gabrysia dostawała szału jak ją otulałam ;-) za to Norbert lubił byc otulony :-) długo spał w rożku :-)

    ReplyDelete
  3. U nas otulaczek zakupiony :) W tkmaxxie, super mięciutki i za przystępną cenę. ZObaczymy czy się sprawdzi za kilka tygodni ;]

    ReplyDelete
  4. Ostatnio nawet zastanawiałam się na takim otulaczkiem, bo małej często jeszcze towarzyszy odruch moro, zwłaszcza w czasie dziennych drzemek.
    Tylko nie stosowałyśmy nic takiego wcześniej i nie wiem czy prawie trzymiesięczna panna będzie chciała w nim spać...

    Pozdrawiamy cieplutko!

    ReplyDelete
  5. hej, szukając informacji o cystach, torbielach na jajnikach w czasie ciąży, natrafiłam na twój post.. też w ciąży miałaś cystę i cię bolała? jak to się skończyło? ja jestem w 28 tygodniu ciąży, wiem, że mam (miałam) cystę na prawym jajniku, ostatnio pytałam lekarza czy ona jeszcze jest, powiedział, że jej nie widzi, bo prawdopodobnie macica ją już zasłania.. wcześniej jako tako nic mnie nie bolało, ale od jakiś 2 tygodni kłuje mnie ten prawy jajnik(?).. sama nie wiem co to jest.. na początku było to tylkow nocy, jak próbowałam się obrócić na prawą stronę.. gdy oddałam mocz - ból mijał jak gdyby nigdy nic.. dzwoniłam do lekarza kazał tylko no spę brac, ze to może pęcherz uciska na jakieś narządy.. ale teraz ból jest podczas chodzenia, wstawania z krzesła.. oddaję mocz i żadnej poprawy.. boję się, bo rok temu miałam 2 cysty usuwane operacyjnie i ból był niemal identyczny.. wizytę mam za tydzień, nie wiem czy dzwonić aby szybciej lekarz mnie przyjął, czy czekać do piątku... jak u ciebie to wyglądało? była to rzeczywiście cysta? wchłonęła się sama, czy coś ktoś z nią zrobił? będę bardzo wdzięczna za jakąkolwiek odpowiedź, najlepiej na maila: somagda@wp.pl

    ReplyDelete
  6. Fajna sprawa, przy drugim maluchu skorzystam na pewno. Teraz za późno o tym poczytałam.

    ReplyDelete
  7. no jakoś nie jestem przekonana chociaż jak si w wozku mocno otulony synek drugi to dłużej śpi może coś w tym jest chociaż mi się wydaje że to bardzo krępuje ruchy

    ReplyDelete
  8. U mnie to nie dzialalo tylko rozmemlany byl spokojny;D taki typ widocznie nie lubi ys ubezwlasnowolniony hehehe

    ReplyDelete
  9. To pewnie też zależy od dziecka, niektóre mogą nie lubić ale ja chyba bym sama lubiła :d

    ReplyDelete
  10. Pewnie nie działa na każde dziecko:) ale ja mysle ze zawsze warto spróbować na wszelki wypadek!

    ReplyDelete
  11. Ja w końcu nie kupiłam i dobrze, bo mi tak mała wyrosła na długość, że szybko przestałaby się mieścić. Zwykły becik (albo kocyk) zawijany na burrito wystarczał, grunt by było ciasno. Teraz Kluska ma prawie pół roku i pomału z otulania wyrasta. I dobrze, bo otulaliśmy ją tylko przy twarzy, nóżki od dawna majtały luźno z becika, tak to jest jak się podchodzi pod 90 centyl ;) Poza tym przydawała się pielucha tetrowa przy twarzy, na twarzy, byle blisko.

    ReplyDelete
  12. Ale śliczności:) My mamy otulacz z alg morskich z lullalove:) Też rozkminialiśmy długo wielkość a ten jest 110x110cm. Właściwości materiału są ekstra. Bambusowe też się nam podobają, są też takie leciutkie na lato i okazuje się że są też dla niemowlaczków za ok 40zł. Sama bym się owinęła w bambusowego:)

    ReplyDelete
  13. Witam wszystkich.co do zawijania dziecka ,to wydaje mi się ze działa ale na każdego inaczej.nasza 2 miesieczna corka od paru dni ma kolki,przynajmniej jak twierdza pediatrzy.troche to niepokojące z uwagi na fakt ze placz dziecka trwa około 6-9 godzin,niby wszystkie badania sa ok ,w takim razie gdzie lezy przyzcyna?zostawilismy corke na 3 dni w szpitalu pod obserwacje,gdy przyszliśmy pierwszego dnia na karmienie była zawinieta jak mumia,co mnie zaniepokoilo,nie zwyklem ogladac swego dziecka w takim stanie.co mi przyszlo do glowy ,to ze corka ma może jakies problemy z bioderkami i dla tego ja tak usztywnili.ale po rozmowie z lekarzem,dowiedziałem się ze w ten sposób dziecko się uspakaja(nie w każdym przypadku)widze ze to w jakims stopniu na pewno pomaga.ale po wyjściu ze szpitala ,corka po karmieniu zaczela marudzić a potem przerodzilo się to w placz który trwal około 7 godzin.wciaz nie wiemy co jej jest.choć do popołudnia przesypia w zawiniątku.napewno miała problem z pleśniawka,na co dostala masc,najchetniej pojechali byśmy do znachorki,ale nie slyszalem o zadnej w Holandi

    ReplyDelete